niedziela, 27 września 2020

OLEJ MAKOWY - NIESAMOWITE WŁAŚCIWOŚCI

 Dzisiaj bardzo nietypowo – i tu pewnie nie ma zaskoczenia, ponieważ wieść się rozniosła szeroko, na świat cały.  Zostałem  ambasadorem marki BIOnly Roots.

Postanowiłem jednak Was trochę pomęczyć moim pisaniem i podejść do tematu znacznie szerzej, czyli jak zwykle dużo pisania – dużo czytania, dużo wiedzy.

W dzisiejszej epopei mowa będzie o oleju makowym, który wykazuje działanie pro-zdrowotne,  a dodatkowo bardzo mocno wpływa na urodę, odżywia, regeneruje włosy oraz zapobiega powstawaniu zaskórników na twarzy. Zainteresowanie tym specyfikiem przez kobiety, jak mężczyzn wzrasta z każdym rokiem. 

Chcesz wiedzieć więcej czytaj dalej ;)

Lecimy po kolei, dawno, dawno temu hehehe.. Roślina, z której wytwarzany jest ten cudowny specyfik to mak, pochodzi z Azji oraz wschodniej części Morza Śródziemnego. Każda główka ma 5 – 6 cm długości oraz 4 cm szerokości, zawiera bardzo dużo drobnych nasion, które mają szerokie zastosowanie. Żeby pozyskać 1 litr tego złotego płynu trzeba sprasować ok. 4 kg nasion. 

Jedno z najstarszych podań wskazuje, że olej makowy mógł być wykorzystywany do malowania obrazów już w 650 roku naszej ery, (jaskinia w Afganistanie). 

W XIX w głównej mierze był wykorzystywany w kuchni, jako środek do farb i lakierów oraz do produkcji mydła. 

W XX wieku głównymi producentami oleju makowego były Francja i Niemcy. Produkowały łącznie 60 000 000 kg oleju rocznie (wykorzystywały mak importowany z krajów Azji). 

W XX wieku olej makowy z dodatkiem jodu był stosowany w radiologii medycznej, jako środek kontrastowy do tomografii komputerowej ludzi. Jodowany olej makowy jest stosowany w terapii niedoboru jodu oraz w procesie leczenia nowotworów. 

Nie byłbym sobą gdybym nie wspomniał o opium.. Czyli silnej substancji psychoaktywnej powstającej z mleczka makowego. Znana jest ludziom od tysięcy lat i była wykorzystywana już w Egipcie, Rzymie, Persji, Indiach oraz Chinach. Stosowana jako środek silnie znieczulający podczas operacji chirurgicznych, jako środek uśmierzający ból oraz odurzający - paląc razem z tytoniem lub spożywając w formie nalewek, zwanej laudanum. O opium więcej w innym poście ;)

Wróćmy jednak do tematu. Czym jest olej makowy i co takiego cennego zawiera w sobie? Jak już pisałem wcześniej nasiona maku są prasowane i ucierane z wodą. Do takiej naturalnej emulsji producent według własnego uznania może dodać różne substancje lecznicze. 

WŁAŚCIWOŚCI OLEJU MAKOWEGO SPOŻYWCZEGO

- duża zawartość witamin E, z grupy B, (ryboflawina, kwas pantotenowy, niacyna, tiamina, kwas foliowy),

- wspomaga wchłanianie witaminy A,

- chroni przed rozwojem miażdżycy, powstawaniem zakrzepów w żyłach, skutecznie obniża poziom cholesterolu we krwi, (kwas oleinowy, linolenowy, linolowy),

-  na wypryski, rany, odleżyny ( w polaczeniu z wyciągami z ziół z dziurawca, babki, żółtnicy, żywokostu, miodunki, kurdybanka),

- na owrzodzenia (stosowany z pastą cynkową oraz tranem),

- podnosi odporność,

- stosowany w trakcie leczenia cukrzycy, hiperlipidemii, hipercholesterolemii,

- obniża ryzyko wystąpienia sklerozy,

- obniża ryzyko wystąpienia zatorów naczyniowych,

- regeneruje tkanki nabłonkowe (w układzie pokarmowym, oddechowym, moczowym, płciowym),

KUCHENNE ZASTOSOWANIE OLEJU MAKOWEGO

Ten popularny produkt w sklepach ze zdrową żywnością, idealnie sprawdza się jako doskonały dodatek do sosów, sałatek, marynat. Dodawany również do farszu i makaronów. Idealnie nadaje się też  do pieczenia ryb w niskich temperaturach. No i nie zapominajmy o Świątecznym makowcu – prawdziwy rarytas..

NO I DŁUGO WYCZEKIWANE, NIE TYLKO PRZEZ PANIE, WŁAŚCIWOŚCI KOSMETYCZNE

- doskonale sprawdza się w codziennej pielęgnacji ciała i skóry głowy,

- idealnie nadaje się do regeneracji twarzy, włosów i zarostu,

- wzmacnia kruche naczynia krwionośne,

- zapobiega powstawaniu zaskórników,

- usprawnia mikrokrążenie i poprawia skład wydzielanego łoju, dzięki czemu skóra jest gładsza, elastyczniejsza, a ewentualne bruzdy mniej widoczne,

- z powodzeniem można wykorzystać w pielęgnacji małych dzieci, 

- szampon z dodatkiem oleju makowego redukuje suchość skóry głowy i włosów, wygładza i wzmacnia włosy, ma działanie naprawcze i wzmacniające,

- i coś z mojej półki olejek do brody na bazie oleju makowego odżywia, pielęgnuje i zmiękcza zarost, a także łagodzi stany zapalne skóry, do tego nie pozostawia tłustej warstwy ;P

Moim skromnym zdaniem uważam, że olej makowy powinien znaleźć swoje stałe miejsce w kuchni oraz w łazience. Dzięki niesamowitemu bogactwu witamin i minerałów, jako dodatek do potraw o lekko orzechowym smaku oraz jako kosmetyk dbający o naszą skórę oraz włosy. 








niedziela, 6 września 2020

AWANTURA O SZPILKI

 Klasyczne szpilki są podstawowym i nieodzownym elementem kobiecej garderoby. Zapewne otwierając niejedną kobiecą szafę znajdziemy w niej tony butów, a wśród nich chociażby jedną parę szpilek. Szpilki tym samym wywołują frywolne skojarzenia i działają bardzo podniecająco na znaczną cześć facetów – teoretycznie nazwać można to fetyszem, aczkolwiek w dzisiejszych czasach taki fetysz, to żaden fetysz. Niezależnie z jakiego powodu Drogie Panie nosicie buty na wysokim obcasie, czy jest to wasza nieodzowna cześć garderoby, outfit’u w pracy lub chcecie zawrócić w głowach Waszym mężczyznom, albo najzwyczajniej w świecie lubicie i nie możecie się bez nich obejść, warto poznać odrobinę ich historii oraz to w jaki sposób wpływają na Wasze zdrowie..

W poprzednim wpisie tego nie było i aż się sobie dziwię dlaczego?! 

Więc teraz szybko lecę z podwójnym uderzeniem, czyli mały rys historyczny :P

Pierwsze buty na wysokim obcasie datuje się na ponad 1000 lat p.n.e. I od razu strzał w twarz dla panów, ponieważ to dla nich były przeznaczone, czyli dla osób pracujących w rzeźniach w starożytnym Egipcie. Miały zapobiegać ubrudzeniu stóp podczas uboju zwierząt. W starożytnym Egipcie były też noszone przez klasę wyższą, co miało podkreślać przynależność do niej. Równolegle perscy jeźdźcy nosili takie celem zapobiegania wysunięcia się stopy ze strzemienia.

Starożytna Grecja oraz Rzym też nie pozostawały w tyle. Grecy używali butów na wysokim obcasie bądź koturnie głównie podczas wystawiania sztuki teatralnej – podkreślało to głównie status odgrywanej postaci. U Rzymian zaś buty na takim podwyższeniu zarezerwowane były dla kobiet lekkich obyczajów. 

Ponowny rozkwit zainteresowania butami na wysokim obcasie nastąpił w XV wiecznej Europie, gdzie buty te znowu oznaczały status społeczny. Uważa się też, że były noszone głównie przez mężatki pokazujące w ten sposób zmianę stanu cywilnego.

Mimo iż wysokie buty cieszyły się większym lub mniejszym zainteresowaniem, dopiero na przełomie XIX i XX w, obcas zaczął ewoluować i robił się coraz smuklejszy. Szpilki miały za zadanie wysmuklić nogę oraz optycznie zmniejszyć stopę. W Ameryce pod koniec  XIX w, otworzono pierwszą fabrykę szpilek. Co bardzo ciekawe, uważano wtedy szpilki jako wyrób medyczny, który miał za zadanie łagodzić bóle kręgosłupa i wymuszać prawidłową postawę. 

A czy tak jest w rzeczywistości? Jaki wpływ wywierają na Wasze zdrowie kochane Panie? Odpowiedź znajdziecie poniżej ;)

Patrząc na problem pod kątem anatomii oraz fizjologii, takie buy nie powinny być w ogóle wymyślone. Pracując na co dzień z kobietami, które chodzą dosyć często na wysokim obcasie dostrzegam wiele problemów, bóle pleców, kłopoty ortopedyczne, ginekologiczne dolegliwości, gastryczne i wiele, wiele innych. 

No to lecimy z tym po kolei zaczynamy od dołu:

STOPA

¾ masy ciała spoczywa na przedniej części stopy. Dopływ krwi oraz przebieg limfy zostaje utrudniony przez co powstają obrzęki. Obniżeniu ulega łuk poprzeczny stopy a I i V kość śródstopia ulega elewacji. To wszystko powoduje osłabienie mięśni: zginacza długiego palucha, strzałkowych oraz piszczelowych, a w konsekwencji prowadzi to do płaskostopia oraz do powstawania halluksów. Z drugiej strony zgrubieniu i usztywnieniu ulega ścięgno Achillesa, brzuchaty łydki, płaszczkowaty. Jest to przyczyną wzrostu ciśnienia w naczyniach krwionośnych oraz wzrasta ryzyko powstawania żylaków. 

KOLANA I BIODRA

Wysokie ustawienie guza piętowego będzie powodować przeprosty w kolanach, co jest przyczyną zwiększenia się przodopochylenia miednicy. Powierzchnie stawowe zużywają się znacznie szybciej, mięsień prosty uda, naprężacz powięzi szerokiej, pośladkowy średni, biodrowo lędźwiowy, czworoboczny lędźwi ulęgną przeciążeniu oraz skróceniu. Mięśnie brzucha, pośladkowy wielki, kulszowo-goleniowe, ulegną wydłużeniu oraz osłabieniu. Krew oraz limfa znowu ma utrudniony przepływ. Efektem tego jest wzrost ciśnienia krwi w okolicach macicy oraz odbytnicy. Konsekwencje dosyć ciekawe, ponieważ wzrasta prawdopodobieństwo dorobienia się hemoroidów, mięśniaków oraz bolesnych miesiączek. 

NARZĄDY WEWNĘTRZNE

Poprzez zwiększone przodopochylenie miednicy narządy wewnętrzne przesuwają się ku przodowi. Efektem tego może być problem z zajściem w ciąże, nietrzymanie moczu, bolesne miesiączki, bolesne stosunki, płytki oddech oraz bóle głowy. 

KRĘGOSŁUP

Mięsień czworoboczny lędźwi, prostownik grzbietu, mostkowo-obojczykowo-sutkowe, stawy skroniowo-żuchwowe, mięśnie podpotyliczne ulegają skróceniu oraz przeciążeniu. Zwiększają się krzywizny anatomiczne naszego kręgosłupa, zwłaszcza w odcinku lędźwiowym. Może to powodować ucisk na korzenie nerwowe. Pojawia się ból. Regularne obciążanie w taki sposób kręgosłupa, może skutkować jego uszkodzeniem. Może nastąpić też zwężenie kanału kręgowego co prowadzi do ucisku na rdzeń kręgowy.

Ponadto brak amortyzacji w takich butach powoduje duży stopień wstrząsów, które wędrują po miednicy, po wszystkich stawach kręgosłupa. Jest to tez niebezpieczne dla płynu mózgowo-rdzeniowego, naczyń krwionośnych okolic głowy oraz dla samego mózgu. 

MOJA RADA

Drogie Panie, jeżeli już jesteście w pewien sposób „zmuszone” do założenia takich butów na dłuższy czas proponuję:

- do pracy dojechać w wygodnych butach, a obcasy założyć już na miejscu,

- w ciągu dnia warto chociaż na chwilę zdjąć buty i rozmasować stopę piłeczką tenisową,

- chodzimy na boso po nierównym podłożu,

- na salach treningowych warto jest ćwiczyć na boso,

- rozciągamy ścięgno Achillesa oraz mięśnie łydek,

- wykonujemy aktywny trening stóp,

- warto też „posiedzieć” na piłce gimnastycznej – dzięki czemu wymuszamy pracę mięśni w okolicy miednicznej,

- stosujemy żele i kremy dla zmęczonych stóp oraz nóg.

NOTKA

Kochane Panie wysokie buty zawsze będą domeną kobiet. Są niesamowicie kobiece, pokazują figurę, seksapil,  pewność siebie. Mężczyźni zaś kochają kobiety w szpilkach. Tylko niech to nie będzie codziennością – bo się znudzi.. A okazjonalne założenia wysokich obcasów nie osłabi Waszych mięśni i nie wywoła wyżej opisanych zmian. Tym bardziej, jeśli jesteś Kobietą trenującą oraz aktywną fizycznie. 


CIEKAWOSTKA

Marilyn Monroe posiadała zawsze jedną szpilkę krótszą od drugiej, tak aby jej biodra kołysały się z większym natężeniem. 


-Tak więc przeznaczeniem mężczyzny jest polowanie - powtarza Yvette.

-A co jest przeznaczeniem kobiety?

-Kupowanie butów.

Eric Jerome Dickey "Inna kobieta"




poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Co ma trening do wiatraka, czyli korzyści z wykonywania treningu siłowego.

 Na hasło siłownia większość osób ma od razu bardzo proste skojarzenie, jakim jest osoba z dopakowaną górą, zapałkami zamiast nóg, najlepiej łysy z dziarami, jeżdżący samochodem Bawarskiej produkcji, na co dzień spacerujący w trzypaskowym dresie z pitbull’em na smyczy. Do tego też na płci pięknej nie pozostawiono suchej nitki. Bywa na siłowni turystycznie, ma tipsy pod kolor najnowszego dresu, a trening selfie ma opanowany do perfekcji .  Z tym stereotypem osób odwiedzających siłownie i kluby fitness myślę, że każdy z nas spotkał się wielokrotnie.. I jak by tego było mało, niejednokrotnie spotkałem się z opinią wielu trenerów sportów zespołowych,  że siłownia „zamula”, ogranicza zakres ruchu, spowalnia, ogólnie jest nie wskazana w żadnej dyscyplinie sportowej i jest strasznie kontuzyjna – WTF?!

O zgrozo jak tak można myśleć w XXI wieku przy obecnym stanie wiedzy i jej wszechstronnym dostępie??

 Jednak czy jest to prawdziwe i autentyczne stwierdzenie? Czy ta siłownia zawsze „zamula”, ogranicza naszą sprawność?

Pomyślmy czy łączenie siłowni oraz innych sportów jest możliwe? Co nam może dać trening siłowy?

No to lecimy z koksem hehehe..


KORZYŚCI FIZYCZNE

1.       Poprawia maksymalną szybkość biegu

Dowiedziono naukowo, że ważniejszą rolę od częstotliwości stawianych kroków odgrywa wielkość produkowanej siły. Związane jest to z III zasadą dynamiki Newtona – fizyki nie oszukasz. Przykład w praktyce znajdziemy u sprinterów. Średniej klasy sprinterzy wytwarzają mniej siły podczas kontaktu z bieżnią niż olimpijczycy. Wraz ze wzrostem prędkości kontakt z podłożem maleje , oznacza to, że mamy bardzo mało czasu na wyprodukowanie siły. Wymaga to znacznie większej siły koncentrycznej w momencie wyprostu stawu biodrowego, (mięśnie pośladkowe oraz tylnej części ud).  Potrzebna też jest lepsza absorpcja energii przez zginacze stawu kolanowego oraz mięśni czworogłowych ud. Dodać do tego należy izometrię mimowolną stopy podczas zetknięcia jej z podłożem. Im większa siła izometryczna, tym lepszy przebieg sił pomiędzy lądowaniem stopy, a jej odbiciem.

Wiem trochę tego zaczyna się robić – ale tak w skrócie posiadając wysoki poziom siły maksymalnej, możemy nauczyć nasz układ nerwowy wytwarzania siły z większą prędkością. Nie zrobią tego osoby o niskim poziomie siły.

2.       Zwiększa przyspieszenie

W grach zespołowych nigdy nie osiągamy prędkości maksymalnej ponieważ nie ma takiej fizycznej możliwości na boisku. Prędkość taką możemy osiągnąć dopiero po 50-60 metrach. Tu ważne będzie przyspieszenie, a do poprawy przyspieszenia na pierwszych kilku metrach stosujemy dwa najlepsze ćwiczenia: martwy ciąg z podium oraz podciąganie na drążku podchwytem. Ale, że jak podciąganie?? Tak. Silne ramiona odgrywają bardzo istotną role w biomechanice przyspieszenia. Szacuje się, że zwiększają jego wartości nawet o 15%-25%.

3.       Poprawia wytrzymałość

Co ma trening siłowy wspólnego z biegaczem długodystansowym, kolarzem czy innym zawodnikiem sportów wytrzymałościowych?

A no jednak ma i to okazuje się, że całkiem sporo.  Lecimy od początku i wyjaśnijmy to nawet łopatologicznie. Biegacz, aby przebiec maraton musi wykonać ok 23 000 szybkich submaksymalnych kroków, a trening siły to tylko 3-12 powtórzeń. Jak zatem trening siłowy poprawia wytrzymałość biegacza? Prosto. Większa siła maksymalna zwiększa w pierwszej linii zdolności organizmu do przetwarzania, dostarczania, magazynowania i korzystania z energii znajdującej się w mięśniach. Ważne jest aby zrozumieć, że dzięki dużej sile mięśniowej możemy wkładać mniej wysiłku, aby otrzymać te same albo lepsze rezultaty. Trening siłowy jest najlepszym sposobem aby stymulować układ sercowo-naczyniowy, ponieważ  w przeciwieństwie do cardio stymuluje wszystkie elementy przemiany materii. Dodajmy do tego fakt, że jeżeli jesteśmy np. o 60% silniejsi to jesteśmy w stanie wykonać ten sam wysiłek o 60% łatwiej, czyli możemy przyspieszyć i pokonać dystans z lepszym rezultatem.

4.       Zwiększa wysokość wyskoku

Do wykonania efektywnego wyskoku potrzebna jest odpowiednia moc, a jak doskonale wiemy na moc składa się prędkość oraz siła. Wyskok pionowy wymaga dużego zaangażowania wielu grup mięśniowych z wielką siłą, (łydki, czworogłowe, pośladkowy wielki, grupa tylna ud, dolny odcinek pleców, górny odcinek pleców, ramiona). Doskonała zdolność skakania wymaga niesamowicie wydajnego i rozwiniętego układu nerwowego, a trening oporowy o wartości 85%> bardzo mocno stymuluje, poprawia koordynację nerwowo-mięśniową, szybsze przewodnictwo impulsów oraz lepszą pracę włókien szybko-kurczliwych. Jedno z lepszych ćwiczeń stosowanych do poprawy maksymalnej siły w tym przypadku to skoki ze sztangą oraz martwy ciąg.

5.       Poprawia efektywność zmian kierunku biegu

Z punktu widzenia biomechaniki zmiana kierunku ruchu jest bardzo skomplikowana oraz bardzo energochłonna. Mięśnie muszą poradzić sobie z zaabsorbowaniem siły, zbuforowaniem jej i przekształceniem w energię i dopiero użyć w przeciwnym kierunku. Najważniejszym czynnikiem odpowiedzialnym za zmianę kierunku ruchu jest zdolność do absorpcji siły ekscentrycznej. I tu siłownia wychodzi znowu nam naprzeciw. Trenując siłowo z odpowiednio długą fazą negatywną jesteśmy w stanie nauczyć nasze mięśnie do lepszej absorpcji, czyli hamowania. Dzięki właśnie takim treningom nasz organizm lepiej i płynniej przechodzi z jednej fazy do kolejnej. Czyli z ekscentrycznej do izometrycznej i  wreszcie do koncentrycznej.  

6.       Zwiększa gibkość

Że co?! Gibkość na siłowni od ciężarów – chyba jakieś jaja. A jednak wbrew starej opinii krążącej (najczęściej u osób, które nie bardzo wiedzą jak to działa bo gdzieś coś słyszeli, widzieli jakiegoś osiłka i tyle), trening siłowy w pełnym zakresie ruchu zwiększa jego wielkość.  Jak to działa? Słaby mięsień inicjuje odruch ochronny przed nadmiernym zakresem ruchu w stawie, blokuje go,  ponieważ  układ nerwowy wie, że organizm nie jest wystarczająco silny, aby nad nim zapanować. Kolejna rzeczą zauważoną przez naukowców jest fakt, iż stosowanie długiej fazy ekscentrycznej może być lepszą metodą uelastycznienia mięśni niż rozciąganie statyczne.

7.       Poprawia równowagę

Ależ to proste i banalne. Wszystkie ćwiczenia takie, które wykonujemy stojąc np. przysiady, przysiady bułgarskie, wyciskanie sztangi stojąc wymagają od naszego organizmu „łapania” równowagi poprzez ustawienie środka ciężkości nad środkiem stopy. Zwiększając siłę, pracujemy nad poprawą funkcji stabilizującej naszych mięśni.


KORZYŚCI ZDROWOTNE

1.       Buduje mięśnie

Trening siłowy to najlepszy sposób na zbudowanie masy mięśniowej dzięki czemu:

- żyjemy dłużej,

-zdrowie oraz kondycja naszego mózgu zależy od stanu naszych mięśni – pisałem o tym we wcześniejszym wpisie: „Wpływ aktywności fizycznej na pracę Twojego mózgu – tego nie wiedzieliście!!!”,

- treningi siłowe zmniejszają ciśnienie krwi w spoczynku u osób dorosłych z problemem nadciśnienia tętniczego,

- mięśnie szkieletowe mogą poprawić Twoją postawę – czyli będą Cię chronić przed dolegliwościami bólowymi kolan, pleców, barków,

- poprawia jakość snu, zmniejsza ryzyko cukrzycy, przyrostu tkanki tłuszczowej i stanów zapalnych,

- w raz z wiekiem tracimy masę mięśniową od 20 do 90 lat nawet 50%. Dodatkowo kobiety w okresie menopauzy tracą rocznie 1% masy mięśniowej więcej i zastępują go tkanka tłuszczową. Trening siłowy w znacznym stopniu ogranicza te straty.

       2.   Buduje zdrowe i silne kości

Obciążanie tkanki kostnej jest jednym z głównych czynników, które stymulują jej tworzenie. Wyeliminowanie tych sił prowadzi do osteoporozy.. Badania wykazują, że byli trójboiści oraz dwuboiści mają znacznie silniejsze kości podczas procesu starzenia się niż pozostałe osoby. Dzięki temu zmniejszają swoją szansę na złamania o 50% u mężczyzn oraz o 20% u kobiet.

       3.    Zwiększa siłę ścięgien i więzadeł

Ćwiczenia siłowe z dużym obciążeniem wykonywane w wolnym tempie są stosowane w tendinopatii – czyli schorzeń w obrębie ścięgien prowadzących do stanów zapalnych i dolegliwości bólowych, np. więzadła rzepki. Ćwiczenia ekscentryczne zwiększają siłę i rozmiar ścięgien, a włókna kolagenowe oraz więzadła stają się niesamowicie silne.

      4.    Zmniejsza ryzyko kontuzji

Przedstawię tylko jedno z moich ulubionych badań przeprowadzonych na piłkarzach. Amerykański lekarz kinezjologii Robert Lehnhard śledził urazy mężczyzn w drużynie piłkarskiej przez 4 lata. W ciągu pierwszych 2 lat żaden sportowiec nie trenował siłowo. W kolejnych dwóch latach wszyscy piłkarze trenowali na siłowni przez cały rok. Częstość występowania urazów zmniejszyła się z 15,2 do 8,0 urazów na 1000 ekspozycji.


KORZYŚCI MENTALNE

1.       Zwiększa pewność siebie

Pewnie, że tak!! Trenując siłowo, pokonując swoje słabości, ograniczenia, łamiąc kolejne bariery, zwiększając ciężar budujemy świadomie i nieświadomie swoją pewność siebie, a przede wszystkim wytrzymałość psychiczną.

2.       Zmniejsza stres

Organizm w trakcie wysiłku siłowego wytwarza endorfiny, które poprawiają nam samopoczucie oraz mają ogromny wpływ na ogólne odczuwanie szczęścia i zadowolenia. Z ciekawostek warto zapamiętać, iż ćwiczenia wielostawowe „produkują” więcej endorfin niż pozostałe ćwiczenia.


A teraz coś z własnego podwórka. Jednym z ciekawszych przykładów jest moja współpraca  freerunn’erem, parkour’owcem moim przyjacielem Grześkiem. Grzesiek najpierw trafił do grupy street workout, którą prowadziłem, a z czasem zaczęliśmy nasze wspólne indywidualne treningi. Mocna praca nad wyrobieniem siły, dobudowaniem ok. 10 kg masy i mamy efekt jak na możemy zobaczyć na zdjęciach. A co nam to dało w praktyce? Wiadomo w Jego sporcie trzeba być mega sprawnym więc na początku towarzyszyła mała obawa, że będzie za ciężki, poprzykurczany i ,,żelbetonowy” kloc.. Cytując słowa Grześka „ Teraz czuję się silniejszy, sprawniejszy, mam lepsze wybicie, mocniejszy i pewniejszy chwyt. A na każdych zawodach ludzie pytają się mnie co ja takiego robię, że tak dojebanie wyglądam, a do tego Akro mi się tak poprawiło”


Dobra to był jak do tej pory mój najdłuższy wpis ponad 1400 słów, więc jeżeli dotarłeś/ dotarłaś do tego momentu i nie usnąłeś/aś, jestem Ci bardzo wdzięczny za zainteresowanie i mam szczerą nadzieję, że przyda Ci się ta wiedza. A w praktyce spotkamy się kiedyś na Sali treningowej i odbędziemy wspólnie trening.




niedziela, 23 sierpnia 2020

Miłość - o co w tym biega??

Dzisiaj może trochę nietypowo, bo napiszę o miłości i związkach. A dokładniej, o tym jak to się dzieje, że nas „chwyciło” ? Jakie procesy zachodzą u nas w mózgu?  Co takiego się dzieje, że się zakochujemy? a co czyni związek udanym i długotrwałym? Dlaczego zakochanie się kończy?? Jakie rzeczy mają wpływ na długość związku? I czy jeszcze jest realna miłość, aż po grób?

Zacznijmy od początku..

Anteros – w mitologii greckiej bóg i uosobienie miłości odwzajemnionej, nieodwzajemnionej i zemsty za zdradzoną miłość – hahaha nie rozpiszę się tu, o tym ale tak musiałem dodać coś od siebie ze starożytności, czyli jednej z moich ulubionych epok…


Tym razem zacznijmy od właściwego początku…


Narodziny miłości to dla organizmu istna burza hormonów, prawdziwy huragan biologiczno-chemicznych reakcji łańcuchowych oraz rakietowy dopalacz dla naszego mózgu wprowadzający go w istny haj sygnałów międzykomórkowych. 


Za to wszystko odpowiedzialna jest w głównej mierze dopamina, (odkryta w mózgu w 1957 przez Kathlen Montagu, badaczkę w laboratorium placówki psychiatrycznej Runwell Hospital). Dopaminę wytwarza tylko 0,0005 % komórek mózgowych – jedna na dwa miliony – a wywiera ona nieproporcjonalny wpływ na nasze zachowanie. W pierwszych już eksperymentach uczestnicy badań odczuwali przyjemność w momencie uruchomienia dopaminy i byli w stanie bardzo dużo zrobić by ją odczuwać. Czasem nawet nie mogli się oprzeć jakimś działaniom byle tylko poczuć ten błogostan – daje to do myślenia.


W rezultacie badań okazało się, że dopamina nie jest tylko odpowiedzialna za odczuwanie przyjemności. Wzbudza uczucie znacznie mocniejsze, niż by się mogło wydawać..

Rola Dopaminy:

- wpływa na ciśnienie tętnicze krwi,

- reguluje napięcie mięśniowe,

- wspomaga regulacje wydzielania prolaktyny przez przysadkę mózgową,

- jej niedobór związany jest z chorobą Parkinsona, 

- jej nadmiar związany jest z pląsawicą.


WYGLĄD? GŁOS? ZACHOWANIE? A MOŻE CO INEGO? 

Co tak naprawdę na nas działa i od czego się zaczyna? Odpowiedź jest prosta – zapach.

Tak, tak zapach i nie chodzi tu o Chanel N°5 albo o Old Spice ściągnięty prosto z konia. Istotną rolę odgrywają tu feromony, które docierają do narządu Jacobsona, czyli do organu lemieszowo-nosowego, który jest chemoreceptywnym narządem zmysłu wykrywającym szereg substancji chemicznych. 

I tu już rozpoczyna się istna REAKCJA ŁAŃCUCHOWA 

Po dotarciu feromonów do narządu lemieszowego aktywuje się podwzgórze i jeśli „wszystko się zgrywa” zaczynamy się interesować drugą osobą, a nasze komórki zaczynają świecić – widać to w badaniach tomograficznych, (PET). 

Podwzgórze zaczyna wydzielać fenyloetyloaminę, (PEA), czyli neuroprzekaźnik. Wyższe stężenie PEA manifestuje się poprzez:

- podniecenie,

- pewność siebie,

- nieuzasadnione stany radości,

- nadmierną aktywność,

- brak koncentracji.

PEA ma też swoją ciemną stronę, która obawia się poprzez:

- bezsenność,

- zaburzenia łaknienia,

- depresje,

- niepokój,

-brak tchu.

Bardzo często czują się tak narkomani, ponieważ PEA pochodzi z grupy amfetamin.

Lećmy dalej podniosło nam się stężenie PEA, a to w konsekwencji pociąga za sobą większe wydzielanie się hormonu zwanego „substancją miłości”, czyli noradrenaliny.

 Jak to działa? Przypomnijmy sobie, jak na widok ukochanej osoby czujemy:

- przyśpieszone bicie serca,

- wyższe ciśnienie,

- zmniejsza się nam apetyt,

- rumienimy się,

- jesteśmy wrażliwsi na dotyk,

- rośnie poziom glukozy we krwi.

Znamy to? Przeżywaliśmy pewnie nie raz..

Właśnie w tym momencie, w tej kaskadzie zdarzeń oraz reakcji biologiczno-chemicznych przychodzi kolej na DOPAMINĘ, która całkowicie opanowuje umysł i ciało. O dopaminie pisałem chwilę wyżej ;) 

Jednak to nie wszystko, ponieważ w wraz ze wzrostem dopaminki spada poziom serotoniny i to w gwałtowny sposób. 

Serotonina zaś odpowiedzialna jest za:

- zdrowy sen,

- poczucie spokoju,

- regulacje apetytu,

- regulacje ciśnienia krwi,

- regulacje temperatury,

- skurcze mięśni gładkich,

- skupienie,

- koncentracje.


TERMIN WAŻNOŚCI MIŁOŚCI

Mamy wymienionych kilka neuroprzekaźników, które sprawiają, że szalejemy z miłości… Niemniej jednak jak śpiewała Anna Jantar „Nic nie może przecież wiecznie trwać”, a nasz organizm uodparnia się na fenyloetyloaminę i jak pokazuje życie oraz badania naukowe średnio pomiędzy 18 - 48 miesiącem, (4 lata), cała nasza ognista miłość zaczyna się wypalać, przygasać... Wtedy najczęściej zakochani mogą się rozstać.. Na szczęście z pomocą przychodzą nam dwa inne hormony, czyli oksytocyna oraz wazopresyna. 

Kobiety są bardziej wrażliwe na oksytocynę, która powoduje obniżenie ciśnienia, łagodzi stres, działa przeciwbólowo. U mężczyzn zaś aktywniejsza jest wazopresyna, która działa jak hormon „przykładnego małżonka”. 

W tym samym czasie nasz mózg wytwarza również większą ilość endorfin, które mają działanie podobne do morfiny i wywołują doskonałe samopoczucie oraz zadowolenie z siebie, tłumiąc wszelkie stany niepokoju i bólu.

I na tym kończy się ta kaskada hormonalnych zdarzeń w naszym organizmie… 

Iskra, wybuch a potem dużo zależy już od nas samych jak bardzo będziemy starać się podtrzymywać wspólnie nasze ognisko miłości.. 


BONUS

Kilka rzeczy które spowodują, że Wasze związki będą udane i długotrwałe:


PRZYJAŹŃ

Starajcie się, aby Wasze wzajemne stosunki były oparte na życzliwości, wzajemnym wsparciu w każdej sytuacji, wspólnych wygłupach oraz pomocy w ciężkich chwilach.


ZAUFANIE

Wzajemne zaufanie to chyba najcenniejszy dar, jakim obdarzamy swojego partnera. Dzięki niemu możemy wspólnie kreować wizje naszego  świata. Człowiek, który nie potrafi zaufać swojemu partnerowi będzie niewolnikiem własnych obaw i lęków.


SZCZEROŚĆ

Nic prostszego, a zarazem czasem tak trudnego do osiągnięcia. A wystarczy tylko wyrażać swoje myśli, uczucia w sposób zgodny z rzeczywistością. Jeżeli nie możesz, bądź nie potrafisz być szczerym ze swoim partnerem, to może warto zweryfikować czy jesteście dla siebie pisani?


POZYTYWNE MYŚLENIE O PARTNERZE

Koncentruj się na dobrych cechach swojego partnera i nie wyolbrzymiaj drobnostek, które i tak w gruncie rzeczy nie maja większego znaczenia.


PLANOWANIE WSPÓLNEJ PRZYSZŁOŚCI

Podczas podejmowania decyzji zawsze staraj się brać pod uwagę swojego partnera. Pamiętaj żyjecie razem, a nie osobno.


RÓBCIE COŚ RAZEM

Spędzanie czasu razem jest bardzo ważne, ale jeszcze ważniejsze jest wspólne podejmowanie nowych działań, wyzwań. Szalejcie, bawcie się, razem znajdźcie wspólną pasje, hobby. Nawet najgłupsze na świecie, byle razem. 


MÓWCIE O SWOICH UCZUCIACH

Odczuwanie uczuć do swojego partnera jest bardzo istotne, ale wyrażanie ich jest kolejnym kluczem do zrozumienia. Okazujcie sobie wzajemnie uczucia. Może to być słowo, gest, dotyk uśmiech, a nawet wytknięty język.


ŻYCIE SEKSUALNE

Nie zdziwi nikogo fakt, że miłość fizyczna jest ukoronowaniem miłości do naszego partnera. Pozytywny związek pomiędzy seksem, a miłością pojawia się u partnerów, którzy są szczęśliwi w swoich związkach i szczerze kochają swoje drugie połówki. Cokolwiek jest tego przyczyną, aktywność seksualna podtrzymuje miłość i poczucie szczęśliwości.


POCZUCIE SZCZĘŚLIWOŚCI

Jeżeli jesteś szczęśliwy sam ze sobą, będziesz w stanie dać szczęście tej drugiej osobie. Jeżeli jednak nie czujesz się szczęśliwy, nie pokochasz tak mocno swojego partnera, jak byś chciał. Osoby szczęśliwe kochają bardziej, mocniej, więcej. Działa to w dwie strony. Jeżeli Twój związek przeżywa kryzys, to ucierpi też na tym Twoje osobiste szczęście. 


"Największym szczęściem jest przekonanie, że jesteśmy kochani, tacy, jacy jesteśmy, a raczej pomimo tego, jacy jesteśmy" - Victor Hugo


wtorek, 11 sierpnia 2020

Wpływ aktywności fizycznej na pracę Twojego mózgu – tego nie wiedzieliście!!!

 

Obecny stan wiedzy poparty rzetelnymi badaniami naukowymi, przedstawia wiele pozytywnych skutków uprawiania aktywności fizycznej, co niejednokrotnie przedstawiane jest przez cywilizacje starożytne np. Grecje albo Asyrie bądź Persje. 

 Tak, tak, jak słusznie zauważyliście uwielbiam przytaczać te nieprzemijające mądrości. 

No to lecimy z tematem. 

Jak mawiał „Ojciec medycyny” Hipokrates najbezpieczniejszą i najpewniejszą drogą do utrzymania zdrowia jest właściwe dbanie o odpowiedni ruch oraz właściwą ilość zdrowych posiłków. 

A co o pozytywnych wpływach aktywności fizycznej mówią nam współcześni?

J. Brankiewicz, W. Osiński, P. Drabik, I. Kiełbasiewicz wspólnie stwierdzają, że taką aktywność fizyczną podejmuje się dla przyjemności, rekreacji i zdrowia, poprawy zdolności wysiłkowej, zdobywania specjalnych sprawności i umiejętności fizycznych, zapobiegania powstawaniu chorób cywilizacyjnych (poprawa sprawności układu krążenia, ruchowego, oddechowego, przeciwdziałania stresowi psychicznemu), zwiększeniu korzystnych wpływów na zdolność do pracy fizycznej i umysłowej.

Na krótkie podsumowanie wstępu mogę dodać, że obecnie istnieje bardzo duża ilość dowodów naukowych wskazujących na osiąganie następujących korzyści przez osoby aktywne fizycznie:

A oto „krótka” lista dotycząca tylko bezpośrednio pracy mózgu:

  • zachowanie funkcji kognitywnych (poznawczych),
  • zmniejszenie ryzyka depresji,
  • zmniejszenie ryzyka demencji,
  • poprawa jakości oraz funkcjonowania układu nerwowego zwłaszcza OUN,
  • działa przeciwzapalnie i neuroprotekcyjnie na komórki mózgu, 
  • wpływa na właściwy rozwój struktur układu nerwowego w każdym wieku,
  • wspomaga rehabilitacje poudarową, 
  • wpływa na zmniejszenie deficytów na skutek niedokrwienia,
  • zapobiega dalszemu rozwojowi chorób przewlekłych na ch. Parkinsona,
  • niższe poziomy stresu,
  • lepsza jakość snu,
  • lepszy obraz własnej osoby oraz poczucie własnej wartości,
  • większy entuzjazm i optymizm.

Jak widać sporo tego, a to jeszcze nie wszystko!!

FAKTY NIE MITY!!

Może i ciężko będzie w to uwierzyć, ale jak twierdzi John J. Ratey, profesor psychiatrii Szkoły Medycznej Harvardu – ruch wykazuje znacznie większy wpływ na kondycję naszej psychiki niż ciała. 

Kolejnym faktem jest proces neurogenezy, czyli tworzenia się nowych komórek nerwowych w mózgu – do niedawna sądzono, że jest on niemożliwy, (uważano, że komórki nerwowe powstają raz, dzielą się raz i koniec). Oczywiście proces ten odbywa się tylko w niektórych rejonach mózgu np. w hipokampie, zwanym Rogiem Ammona – tak znowu moje zamiłowanie do starożytności.. A wracając do tematu, hipokamp jest odpowiedzialny za przenoszenie informacji z pamięci krótkotrwałej do długotrwałej, a także uczenie się i zdolność orientacji w przestrzeni.

Ruch ma także przeogromny wpływ na astrocyty, czyli komórki glejowe, czyli struktury scalające komórkowe środowisko w mózgu, (od greckiego słowa glia –klej). 

A ich funkcje to: 

  • współtworzenie bariery krew-mózg,
  • pełnienie ważnej roli w odżywianiu komórek nerwowych składnikami odżywczymi transportowanymi układem krążenia,
  • syntetyzują wiele istotnych enzymów używanych m.in. do wytwarzania neuroprzekaźników,
  • tworzą osłonki mielinowe aksonów,
  • pełnia funkcje ochronne,
  • najnowsze badania pokazują, że potrafią przekazywać impulsy, komunikować się oraz gromadzić informacje.

CO  Z TĄ  PAMIĘCIĄ??

Rosnąca liczba badań naukowych coraz bardziej pokazuje nam, że ruch ma istotny wpływ na naukę nowych czynności oraz zapamiętywanie. Dzieje się to poprzez tworzenie się nowych synaps i połączeń pomiędzy komórkami nerwowymi. Liczne metaanalizy , (59 badań do 1947 do 2009), oraz inne badania naukowe wykazały pozytywny związek pomiędzy ćwiczeniami fizycznymi a uwagą, szybkością przetwarzania informacji oraz zapamiętywaniem

A CO ZE SPORTOWCAMI??

U sportowców kluczowe znaczenie odgrywa białko BDFN - neurotroficzny czynniki wzrostu pochodzenia mózgowego - oznacza, że odżywia mózg i umożliwia jego prawidłową pracę. 
BDFN jest mocno związany z prawidłowym działaniem chemii naszego mózgu – neuroprzekaźników. Odgrywa bowiem kluczową rolę w funkcjonowaniu synapsy, czyli struktury, która jest niezbędna do przekazywania sygnałów chemicznych pomiędzy neuronami. Ponadto wykazano, że znacząco poprawia on zdolność uczenia się nowych elementów ruchowych i zwiększa „odczuwanie świadomości swojego ciała”.

MÓZG DZIECKA

Naukowcy dowiedli, że umiarkowana aktywność ma znaczący wpływ na poprawę pracy mózgu dzieci, a zwłaszcza dotyczącą wyników szkolnych, liczenia, pisania i czytania. Aktywność taka zwiększa dopływ krwi do mózgu, a wraz z nią dostarczane są substancje odżywcze i tlen, które pobudzają jego aktywność, wspierając koncentrację i kreatywność - zaznacza dr Sylwia Nowacka Dobosz.

MÓZG DOROSŁEGO

Aktywność fizyczna, która jest podejmowana świadomie a przede wszystkim systematycznie pozwala dłużej cieszyć się zdrowiem, sprawnością fizyczna oraz intelektualną. Do tego mogę dodać, że wspomaga produkcję hormonów szczęścia, oraz pomaga wyregulować produkcję kortyzolu, który niestety w dzisiejszych czasach jest produkowany w nadmiarze. 

Pomaga to w łagodzeniu odczucia bólu, poprawia nastrój a nawet daje poczucie euforii –
tu w szczególności po zakończeniu treningu u moich podopiecznych, że przeżyli do końca treningu 😛. Dodać do tego należy, to iż coraz więcej pracodawców zwraca uwagę na dobry nastrój oraz kreatywność, którą niesie ze sobą uprawianie aktywności fizycznej. 

MÓZG SENIORA

Prowadzone liczne badania wykazały, że jedną z przyczyn Alzheimera jest niewystarczająca aktywność fizyczna. Osoby trenujące systematycznie są o wiele mniej narażone na tą oraz inne choroby neurodegeneracyjne. Wieloletnie badanie przeprowadzone przez naukowców na University of Miami na Florydzie pokazało, że mózgi seniorów, którzy ćwiczą regularnie i odpowiednio intensywnie, są młodsze średnio o 10 lat w porównaniu z grupą rówieśników nieaktywnych fizycznie. 

CO ZATEM TRENOWAĆ??

Trening oporowy - ciężary, maszyny, własna masa ciała przeciwdziała zanikowi mięśni oraz utracie siły, a są to bardzo istotne elementy naszej sprawności. Trening aerobowy może nas uchronić przed zespołem metabolicznym oraz chorobami sercowo-naczyniowymi. Wniosek nasuwa się dosyć szybko. Najlepszym sposobem jest kombinacja obydwu rodzajów treningu, oczywiście według możliwości
i indywidualnego zapotrzebowania organizmu.

Najważniejszy fakt jest taki, że oba rodzaje treningów mają wpływ na ekspresje białka i działanie mózgu, o którym już wcześniej pisałem.

WNIOSKI

Nie ma żadnych wątpliwości, że celowana, systematyczna aktywność fizyczna ma pozytywny wpływ na cały nasz organizm a zwłaszcza na prawidłową pracę naszego mózgu, zachowanie jego sprawności aż do późnych lat. Chroni również przed chorobami neurodegeneracyjnymi oraz poprawia zdolności poznawcze, wspiera naukę oraz zapamiętywanie. 

Więc wchodząc na sale treningową, wychodząc na rower albo inną aktywność na wolnym powietrzu dbamy nie tylko o nasze ciało, ale przede wszystkim o umysł, dzięki czemu pozostaniemy dłużej młodzi, piękni i sprawni nie tylko fizycznie ale i umysłowo.

CIEKAWOSTKA

Najlepszy polski szachista Jan-Krzysztof Duda regularnie korzysta z usług trenera personalnego,
co okazało się bardzo pomocne w osiągnięciu mistrzostwa.




wtorek, 21 lipca 2020

WPŁYW ALKOHOLU NA WYDOLNOŚĆ

JAK ALKOHOL WPŁYWA NA WYDOLNOŚĆ?

PITY PRZED TRENINGIEM
- pogarsza koordynację, równowagę, czas reakcji oraz ocenę sytuacji,
- zmniejsza siłę, moc, szybkość, wytrzymałość,
- zmniejsza zdolność do regulowania temperatury ciała,
- obniża poziom cukru we krwi i zwiększa ryzyko hipoglikemii,
- zwiększa ilość wydalanej wody (moczu) i ryzyko odwodnienia,
- zwiększa ryzyko wypadku albo zranienia.

PICIE W DNI NIETRENINGOWE 
Departament Zdrowia zaleca do 4 jednostek dziennie dla mężczyzn oraz do 3 jednostek dla kobiet, dziennie.
- badania wykazały, że alkohol pity z umiarem zmniejsza ryzyko chorób serca,
- zwiększa poziom „dobrego” ochronnego cholesterolu HDL ,
- alkohol może też zmniejszać lepkość płytek krwi, co oznacza obniżenie ryzyka zakrzepicy.
CZY TYJEMY OD ALKOHOLU?
- tak, jeśli spożywamy więcej kcal niż potrzebujemy,
- alkohol dostarcza 7,4 kcal/g a wiele drinków zawiera też sporo cukrów, co jeszcze bardziej podwyższa całkowitą zawartość kcal.

CO SIĘ DZIEJE Z ALKOHOLEM PO WYPICIU?

- 20% wchłania się do krwiobiegu przez żołądek, a reszta przez jelito cienkie, 
- większość alkoholu jest rozkładana w wątrobie na acetylokoenzym A, a w końcu w ATP (w takim przypadku do produkcji energii zostaje zużyte mniej glikogenu i tłuszczów),
- wątroba metabolizuje jedna jednostkę alkoholu na godzinę,
- jeśli wypijesz więcej, alkoholem zajmie się układ enzymatyczny w wątrobie, (mikrosomalny układ utleniania etanolu), aby zmniejszyć jego toksyczność,
- im więcej pijesz, tym więcej enzymów wytwarza wątroba, co powoduje rozwój tolerancji na alkohol – trzeba więcej wypić,
- alkohol początkowo zmniejsza zahamowania i zwiększa pewność siebie, ale w gruncie rzeczy jest to środek uspokajający niż pobudzający,
- jest potencjalnie toksyczny dla wszystkich komórek organizmu, a jeśli jego stężenie wzrośnie do wysokiego poziomu, może spowodować uszkodzenie wątroby, żołądka i mózgu,
- zbyt duża ilość powoduje kaca – spowodowane odwodnieniem i rozszerzeniem naczyń krwionośnych w głowie,
- za wiele objawów kaca odpowiedzialne są kongenery, czyli substancje znajdujące się głównie w „ciemniejszych” napojach alkoholowych,
- na kaca najlepsza jest duża ilość wody, unikamy kawy oraz herbaty, gdyż intensyfikują odwadnianie,
- nie trenujemy na kacu albo nie bierzemy udziału w zawodach.
MITY:
- alkohol nie ścina białka,
- piwo na „zakwasy” – NIE,
- piwo jako źródło witamin B – tak ale tylko w 10%,
- czerwone wino zawiera przeciwutleniacze – tak, ale bardzo niewiele resveratrolu, 
- nie obniża testosteronu, podwyższa ale w bardzo niewielkim stopniu,
To można pić i trenować?!
- obniża MPS – syntezę protein nawet o 30%, wszelakie procesy, które po treningu odbudowują mięśnie i czynią go silniejszym,
- pogarsza sen, co za tym idzie gorsza regeneracja, mniej siły,
WNIOSKI:
Można pić oraz trenować, ale jeśli chcemy zmaksymalizować nasze efekty warto się powstrzymać do 1x na tydzień lub 1x na miesiąc…


czwartek, 16 lipca 2020

Kalistenika czyli greckie piękno w treningu i na co dzień

Dzisiaj rozpoczynam pierwszy autorski cykl artykułów, skupiający w sobie całą moją wiedzę, doświadczenie oraz umiejętności, czyli wszystko to, co do tej pory zdobywałem
i zdobywam dalej.

To wszystko robię po to, aby podzielić się z Wami - Drodzy Czytelnicy, częścią swojego świata. Świata aktywności fizycznej,  sportu, zdrowego stylu życia oraz wszystkiego,
co jest z nim związane. Będę pisać o plusach, jak i minusach świata sportu. Jasnych
i ciemnych stronach związanych z aktywnością fizyczną. O tym czego jeszcze nie wiecie,
jak również, o tym co jest Wam znane, lecz widziane w zupełnie innym świetle.
 A wszystko to, będzie podparte wiedzą, rzetelnymi badaniami naukowymi oraz moją wieloletnią praktyką i doświadczeniem.

Pierwszym tematem, który chciałbym przedstawić jest kalistenika – przepiękna dyscyplina sportowa, od której zaczynałem swoją przygodę treningową już w wieku 6 lat.
Kalistenika nieustannie towarzyszy mi w wielu rutynach treningowych.
Zapraszam do dalszej części lektury…

Samo słowo kalistenika, pochodzi ze starożytnej greki i w dosłownym tłumaczeniu oznacza kallos – piękno oraz sthenos – siła, co daje nam razem piękną, czystą siłę. I nic dziwnego, gdyż siła, jak dobrze wiemy, jest podstawową i najważniejszą cechą motoryczną, na której opierają się pozostałe ważne cechy motoryczne, takie jak moc czy wytrzymałość.
Sięgając do źródeł historycznych, ćwiczenia z własną masą ciała uprawiano znacznie wcześniej, niż w starożytnej Grecji. Kalistenikę trenowano w starożytnym Egipcie, Mezopotamii, Persji czy Sumerze. Oczywiście większość osób zajmujących się tego typu aktywnością fizyczną, to żołnierze, czyli jednostki należące do armii, gdzie zdrowie, sprawność, siła oraz wytrenowanie były podstawowym atrybutem i niejednokrotnie decydowały o zwycięstwie. Aktywność ta była wzbogacona o pływanie, wyścigi, zapasy, jazdę konną, łucznictwo, boksowanie oraz technikę i taktykę walki, w których wykorzystywano przeróżne uzbrojenie.  Czyli jak można stwierdzić już w dawnych czasach stawiano na harmonijny i wszechstronny rozwój człowieka.

Anglojęzyczna Wikipedia definiuje kalistenikę jako:

Formę treningu fizycznego, polegającego na wykonaniu różnorodnych ćwiczeń, często
w określonym rytmie i bez zastosowania dodatkowego sprzętu.

Treningi mają na celu zwiększenie siły i gibkości, przy wykorzystaniu masy własnego ciała oraz ruchów rozciągających w ćwiczeniach, takich jak skłony, skoki, wymachy, skręty
i wykopy.

Treningi złożone z różnorodnych, energicznie wykonywanych ćwiczeń zwiększają wydajność zarówno mięśni, jak i układu sercowo-naczyniowego. Korzystnie wpływają
na cechy psychomotoryczne, takie jak zmysł równowagi, zwinność i koordynacja ruchowa.

Kalistenika jest częstym elementem przygotowania wojskowego i  ważną częścią treningów drużyn sportowych. (…)Kalistenika stanowi także ważny człon zajęć wychowania fizycznego w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych.

 

Myśląc w ten sposób za chwilę skojarzycie kalistenikę, jako ćwiczenia z lekcji wf,
a przynajmniej takie ćwiczenia, jakie powinny się na niej odbywać, jak również ćwiczenia
o dużej objętości zwiększające wytrzymałość lub poprawiające gibkość.
To już jest materiał na kolejny artykuł… Na szczęście jest to tylko połowiczna  prawda. Przecież czytaliśmy kilka linijek wcześniej, że już Starożytni wyrabiali kalisteniką niebotyczną siłę. Dodatkowo budowali
muskulaturę na miarę herosów, co było efektem ubocznym. Potwierdzenia możecie szukać wśród antycznych mozaik oraz rzeźb.

 

W czasach nowożytnych najdoskonalszym przykładem możliwości, jakie daje nam trening kalisteniczny - wykorzystujący własną masę ciała - są sportowcy, którzy uprawiają gimnastykę sportową.
Uważam, że nie ma innej dyscypliny sportowej, która skupiałaby tak liczne grono osób
o niesamowitej zręczności, mobilności, sile i mocy.

Obecnie można zaobserwować swoisty powrót kalisteniki na scenę oraz skupienie uwagi
na innych alternatywach tej dyscypliny sportowej.

W tym kontekście możemy wyróżnić kalistenikę kooperacyjną, gdzie dwóch
lub więcej uczestników wykonuje (pomagając sobie) wspólnie określone ćwiczenia,
bądź elementy pochodzące z gimnastyki sportowej.

 

Do popularyzacji kalisteniki przyczyniły się w głównej mierze filmy na YouTube, promujące
i przedstawiające aktywność fizyczną, o nazwie Street Workout, w której uczestnicy wykonują niesamowite elementy gimnastyczne i prezentują nadludzką siłę.

Kolejnym plusem kalisteniki jest jej samowystarczalność, nie potrzebujemy specjalnego miejsca do trenowania, można ćwiczyć dosłownie wszędzie, gdzie jest taka możliwość. Wystarczy odrobina kreatywności oraz właściwa wiedza, dzięki której będziemy mogli
w prawidłowy sposób wykonać poszczególne ćwiczenia.

Następna zaleta to bardzo proste dopasowanie poziomu trudności do umiejętności osoby trenującej, ponieważ ciało ludzkie jest naturalnie przystosowane, do wykonywania ruchów
w przestrzeni z własnym obciążeniem. Takie czynności wykonywaliśmy już od momentu urodzenia.
Dużo osób na pierwszym treningu, kiedy trzyma ciężary w rękach, nie bardzo wie

co z nimi zrobić. Natomiast podchodząc do prostych ćwiczeń z własną masą ciała już

po krótkiej chwili wykonują zadane ćwiczenia.

Jednym z plusów, które mogą zainteresować nawet fanatyków ciężarów, jest regulacja poziomu tkanki tłuszczowej oraz masy mięśniowej. A dlaczego tak się dzieje?

Dlatego, że założeniem tej dziedziny jest doskonałe poruszanie własnym ciałem. Kontynuując tą myśl - im człowiek jest cięższy, tym jest to trudniejsze do wykonania.
W związku z tym ćwiczenia kalisteniczne umożliwiają rozbudowę masy mięśniowej
z równoczesnym spalaniem tkanki tłuszczowej.

 

Niestety, jak wszystko na tym świecie kalistenika ma także swoje wady.

Główną z nich jest słaby rozwój nóg pod kątem rozbudowy masy mięśniowej. W tym przypadku, żeby zaradzić problemowi, najzwyczajniej trzeba dodać kilogramy do naszego ciała i wykonać przysiady z obciążeniem.

 

A jaka jest moja opinia o kalistenice?
Jak możemy ją wykorzystać w treningu na co dzień?
Jest to prostsze, niż by się mogło wydawać. Wystarczy zmienić kilka ćwiczeń z naszej rutyny treningowej, na ćwiczenia z własną masa ciała. W rozgrzewce wykorzystać przysiady, podskoki, pompki bądź zwisy.
U osób zaawansowanych użyć dociążenia przy ćwiczeniach takich, jak pompki, dipy, podciągnięcia bądź brzuszki na drążku.

 

A co z kalisteniką na co dzień?
Każdy z nas może nawet w domowym zaciszu trenować już od samego rana – kiedyś tak bardzo promowana, dziś już zapomniana poranna „zaprawa”, rozruch gimnastyczny.
A w ciągu dnia?
Mamy krzesełka i kanapy, które można wykorzystać w prostym treningu pompek, mającym na celu pobudzenia organizmu w momencie, kiedy złapie nas lekkie zmęczenie psychiczne.

 

Dlatego właśnie uważam, że kalistenika jest dla każdego.
Od osób ciężko trenujących na siłowni, uprawiających dyscypliny biegowe, drużynowe itd.
po osoby siedzące w domu, mające mało czasu na jakąkolwiek aktywność fizyczną.

 

Na koniec dodam jeszcze takie złote myśli pewnego greckiego filozofa:

 

„Żaden mieszkaniec nie ma prawa do tego, by być amatorem w dziedzinie treningu fizycznego.

 

Jaką hańba jest dla mężczyzny dożycie wieku starczego, gdy nigdy nie widział on piękna i siły, które mogło osiągnąć jego ciało.”

 

Sokrates

470 – 399 p.n.e.